Zaintrygowała nas soczewica. W zasadzie nic o niej nie wiedziałyśmy, poza tym, że może być zielona lub czerwona. O smaku soczewicy nie miałyśmy pojęcia, ale te ziarenka mają w sobie coś kuszącego.
Postanowiłyśmy spróbować. I tak soczewica przebojem wdarła się do naszego improwizowania. Najpierw spróbowałyśmy zielonej. Ma smak czegoś pomiędzy grochem, a orzechem. Jest pyszna i chrupiąca!
Po zielonej przyszedł czas na czerwoną, delikatniejszą w smaku i konsystencji. Obie okazały się doskonałym dodatkiem do zup.

