
Ciasteczka owsiane „Lembasy”
Ciasteczka te mają dla nas dosyć istotne, wręcz historyczne znaczenie. A wiąże się z tym oto taka przygoda. W tegoroczne wakacje mieliśmy okazje spędzić kilka dni w Gdyni podczas pewnego alternatywnego festiwalu. Tam też ciastka odegrały swoją rolę. O poranku, kiedy to wstawaliśmy, czyli tak około 10, jechaliśmy do naszej ulubionej piekarni, gdzie codziennie zakupiona porcja ciasteczek była skrzętnie ukrywana w plecaczku i tak przemycana na tereny koncertowe. Tam, w chwilach słabości i zmęczenia, spożywaliśmy ze smakiem nasze owsiane „lembasy”, podnosząc znacznie bilans kaloryczny. Podobnie jak Hobbitom w czasie ich wędrówki, również nam „lembasy” ratowały życie. Kruche, smakowite, a przede wszystkim baaardzo pożywne.
Po powrocie podjęłyśmy próby ich odtworzenia . Czy nam się udało?