"Z
półmroku sieni wstępowało się od razu w słoneczną kąpiel
dnia. Przechodnie, brodząc w złocie, mieli oczy zmrużone od żaru,
jakby zalepione miodem, a podciągnięta górna warga odsłaniała im
dziąsła i zęby. I wszyscy brodzący w tym dniu złocistym mieli ów
grymas skwaru, jak gdyby słońce nałożyło swym wyznawcom jedną i
tę samą maskę - złotą maskę bractwa słonecznego;"*