Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty

2014-04-09

Profiterole - małe ptysie w sosie czekoladowym


Kiedy spróbowałam ich po raz pierwszy, nie mogłam wyjść z podziwu, że coś tak małego jest tak pyszne. 
I ta czekolada... 
Dla wszystkich, którzy czasem tęsknią za ptysiem z dzieciństwa lub z rozmarzeniem wspominają karpatkę cioci, mamy idealne połączenie obu - profiterole.


2011-12-11

Kawiarenka Adwentowa

Jest czwartek, w zasadzie to już piątek. Mijają kolejne nocne godziny, kiedy powinnam pogrążona gdzieś pomiędzy fazą REM a NREM korzystać z dobrodziejstw krainy Morfeusza. Tymczasem myśli pędzą jak oszalałe, jeden pomysł goni kolejny, w mej głowie rodzi się wizja... Justyna! Piszę sms.
Rankiem wstaję o 6.00 i zbieram się do wyjazdu do Opola, trzeba ruszyć się z domu, trzeba podgadać z Justyną. Rozmowa koło południa jest rzeczowa. Justyna bez mrugnięcia okiem przystaje na pomysł. Jeszcze tylko równie szybka zgoda proboszcza i zaczyna się.

Tak w skrócie można opisać historię tej improwizacji na adwentową nutę.
Działamy już trzeci tydzień. Efekty przerastają nasze oczekiwania.
Od trzech tygodni nasze weekendy mają podobny przebieg. Sobota około południa duuuże zakupy, potem skok do salki na 1,5 godz., aby wszystko przygotować i do wieczora nie wychodzimy z kuchni, wystawiając na próbę cierpliwość i tolerancję rodziny. Póki co dajemy radę. 


Efekty naszego improwizowanego szaleństwa poniżej.


2011-11-03

Jurajskie improwizacje

Kilka wspomnień z pewnej pięknej październikowej niedzieli, kiedy to heroicznie wstajesz rankiem, by pójść na 7.00 do kościoła i z czystym sumieniem pojechać na Jurę. Oczywiście ja czysto rekreacyjnie, bo "nie warto się spinać aż tak". Chłopaki ze swoimi celami. Było cudnie, jak widać. Pogoda wymarzona i jedzenie oczywiście smakowe.


A w tydzień po znowu były rzędkowickie skały z Justyną i mega czekoladowymi muffinami, ale zdjęć nie ma...






2011-10-24

Inspiracje z Rivendell






Ciasteczka owsiane „Lembasy”

Ciasteczka te mają dla nas dosyć istotne, wręcz historyczne znaczenie. A wiąże się z tym oto taka przygoda. W tegoroczne wakacje mieliśmy okazje spędzić kilka dni w Gdyni podczas pewnego alternatywnego festiwalu. Tam też ciastka odegrały swoją rolę. O poranku, kiedy to wstawaliśmy, czyli tak około 10, jechaliśmy do naszej ulubionej piekarni, gdzie codziennie zakupiona porcja ciasteczek była skrzętnie ukrywana w plecaczku i tak przemycana na tereny koncertowe. Tam, w chwilach słabości i zmęczenia, spożywaliśmy ze smakiem nasze owsiane „lembasy”, podnosząc znacznie bilans kaloryczny. Podobnie jak Hobbitom w czasie ich wędrówki, również nam „lembasy” ratowały życie. Kruche, smakowite, a przede wszystkim baaardzo pożywne.

Po powrocie podjęłyśmy próby ich odtworzenia . Czy nam się udało?