Na początek nasza
Teraz, kiedy już jesteśmy odpowiednio cytrynowo nastrojeni, czas na tartę.
To chyba nasze ulubione ciasto. Stwarza możliwości do improwizacji, które przy odrobinie wyobraźni, zawsze dobrze się kończą. Tym razem wariacja cytrynowa. Energetyczna, ale delikatna, z gruszką, a jakże by inaczej w gruszkowym sezonie. Trochę obawiałyśmy się tego połączenia, ale ryzyko się opłaciło.
Jak widać na zdjęciu, nieco bardziej "przyrumienione" brzegi :D Ale takie są uroki pewnego piekarnika, o czym z pewnością jeszcze napiszemy.
Tarta idealna na jesienną szarówkę, pachnąca, żółciutka i przesmaczna!!!!
