2013-10-10

Drożdżowe z serem i żurawiną.


Zawsze uciekałam od robienia ciasta drożdżowego. Wydawało mi się trudne i żmudne. Brudne ręce i trzeba długo zagniatać, czekać aż wyrośnie. Nawet gdy robiłyśmy go razem z Truskawą to właśnie ona miała tę przyjemność zajmowania się przygotowaniem tej fantastycznej masy.

Dziś uważam inaczej. Zupełnie inaczej:)





Chwilowo przyznaję się do uzależnienia. Jestem uzależniona od ciasta drożdżowego.
Niedługo się o tym przekonacie.

2013-09-27

Panini

Za oknami zaczyna się robić jesiennie. Czuć już w powietrzu taką mglistą aurę. Szczególnie wtedy miło jest wyciągnąć z piekarnika cieplutkie i pachnące bułeczki. 

No dobra... prawda jest taka, że jesień pełną parą. I to akurat tą deszczową. Sezon chorobowy otwarty. Zatoki dają o sobie znać. Ale ja się nie poddaje! 

:) 

2013-08-12

Moje włoskie wakacje - pasta!


Wieczór w San Lorenzo. Zmęczeni po 11 dniach w górach marzymy o wygodnym łóżku i ciepłej wodzie. Chodząc po miasteczku szukamy noclegu. Znajdujemy Miriam i Massima właścicieli La Casa di Wilma, którzy goszczą nas nie tylko pod sowim dachem. 
Ten wieczór na długo zostanie w naszej pamięci. Prawdziwa włoska kolacja - pasta przygotowana przez gospodarzy, którzy zapraszają nas do wspólnego posiłku. Jesteśmy ich gośćmi, a czujemy się jak rodzina. Rozmowa do późna i kieliszek amaro. 
To jest Italia.


2013-06-11

Torcik matki chrzestnej

Chrzest i pełnienie roli matki chrzestnej to nie przelewki. Sprawa poważna, więc na poważnie zabrałyśmy się za torcik, który miał uświetnić tę ważną uroczystość. 


2013-05-30

Chleb pszenny. Historia chlebowych potworów.

Ach ten chleb nasz powszedni... i tu zaczyna się historia owych potworów, czyli nasza J&J. Chleb można byłoby jeść na śniadanie, zarówno pierwsze jak i drugie, obiad. podwieczorek i kolacje! My po prostu uwielbiamy chleb, ale oczywiście tylko ten pieczony w naszym domu. Zapraszam do poczytania :)