Kiedy spróbowałam ich po raz pierwszy, nie mogłam wyjść z podziwu, że coś tak małego jest tak pyszne.
I ta czekolada...
Dla wszystkich, którzy czasem tęsknią za ptysiem z dzieciństwa lub z rozmarzeniem wspominają karpatkę cioci, mamy idealne połączenie obu - profiterole.
Takie mini ptysie, z budyniowym nadzieniem polane sosem czekoladowym.
Podawać je należy koniecznie już mocno schłodzone.
Przepis na cisto i krem zaczerpnęłyśmy od pani Doroty z www.mojewypieki.com
Ciasto parzone ma opinię trudnego do przygotowania i nie bez obaw do niego się zabierałyśmy.
Jednak jak się okazało niepotrzebnie. Należy pamiętać o prostej zasadzie: jajka dodajemy dopiero, gdy będzie zimne, cała reszta robi się sama.
Przepis na rewelacyjne ciasto:
http://www.mojewypieki.com/przepis/profiterolki-z-nadzieniem-advocatowym
Krem z braku alkoholowego dodatku zrobiony był z tego przepisu na karpatkę:
http://www.mojewypieki.com/przepis/karpatka
Taki to fusion połączony z sosem czekoladowym dał efekt godny polecenia.
Podajemy koniecznie zalane sosem czekoladowym.
Do posłuchania dziś mamy:







Uwielbiam takie małe słodkości :) Ale sama jeszcze nie odważyłam się ich zrobić :)
OdpowiedzUsuńwedelka odważ się - naprawdę warto :)
Usuń