
Ciasteczka owsiane „Lembasy”
Ciasteczka te mają dla nas dosyć istotne, wręcz historyczne znaczenie. A wiąże się z tym oto taka przygoda. W tegoroczne wakacje mieliśmy okazje spędzić kilka dni w Gdyni podczas pewnego alternatywnego festiwalu. Tam też ciastka odegrały swoją rolę. O poranku, kiedy to wstawaliśmy, czyli tak około 10, jechaliśmy do naszej ulubionej piekarni, gdzie codziennie zakupiona porcja ciasteczek była skrzętnie ukrywana w plecaczku i tak przemycana na tereny koncertowe. Tam, w chwilach słabości i zmęczenia, spożywaliśmy ze smakiem nasze owsiane „lembasy”, podnosząc znacznie bilans kaloryczny. Podobnie jak Hobbitom w czasie ich wędrówki, również nam „lembasy” ratowały życie. Kruche, smakowite, a przede wszystkim baaardzo pożywne.
Po powrocie podjęłyśmy próby ich odtworzenia . Czy nam się udało?
No tak, przecież nie napisałyśmy, że pieczemy w 250 st. dlatego tak szybko. Przy wyciąganiu lembasy będą takie plastyczne, ale po wystygnięciu już bardzo kruchutkie :)


uwaga daję pionierski komentarz:
OdpowiedzUsuńciacha pyszka, nawet w wersji dla ubogich - bez brązowych cukrów i mąk. Nie przypalają się w temp. 200:)
Lembaski pychotka, pożywne, energetyczne, nie zapychają. Idealne, w połączeniu z pierogami z boczkiem hihihi Choć przyznam szczerze pierwszy raz jadłam je właśnie w takim duecie... Przepis godzien polecenia!
OdpowiedzUsuń