Na początek nasza
Teraz, kiedy już jesteśmy odpowiednio cytrynowo nastrojeni, czas na tartę.
To chyba nasze ulubione ciasto. Stwarza możliwości do improwizacji, które przy odrobinie wyobraźni, zawsze dobrze się kończą. Tym razem wariacja cytrynowa. Energetyczna, ale delikatna, z gruszką, a jakże by inaczej w gruszkowym sezonie. Trochę obawiałyśmy się tego połączenia, ale ryzyko się opłaciło.
Jak widać na zdjęciu, nieco bardziej "przyrumienione" brzegi :D Ale takie są uroki pewnego piekarnika, o czym z pewnością jeszcze napiszemy.
Tarta idealna na jesienną szarówkę, pachnąca, żółciutka i przesmaczna!!!!



niestety tarta nie wyszła :( wszystkiemu winne brzegi, które opadły podczas pieczenia. Tarta grubości naleśnika ale połączenie smaków - pycha!
OdpowiedzUsuńAle jak to?? My piekłyśmy ją w zeszłą niedziele do naszej kawiarenki i chyba smakowała :D
OdpowiedzUsuńNo to może Ktoś ma większą blaszkę... i trzeba proporcje zwiększyć. :)
OdpowiedzUsuń