- To co robimy?
- Może coś z bananami?
- Hmmm... ja mam ochotę na piernik.
- Bananowy piernik???
- Nooo...
Tak właśnie, piernik z bananami. Myślałyśmy, że będzie ciekawie. Jednak to, co się udało, zupełnie nas zaskoczyło.
Puchate, wilgotne ciasto i ten delikatny, idealny wręcz krem bananowy.
Niestety, po prawdzie, ciasto bardziej marchewkowe niż piernikowe (za mało karmelu, no i Ktoś nie dodał wszystkich piernikowych przypraw...), ale co tam, wyjdzie następnym razem.
A inspiracja zaczerpnięta z babcinej książki kucharskiej z 1972 roku.
Byłyśmy zaskoczone, że już wówczas było ciasto marchewkowe!!!
Zainspirowane zaimprowizowałyśmy Piernik pod bananową chmurką, wyszło bajecznie.
Zachęcamy do improwizowania.
Nasza książkowa inspiracja, do której z pewnością będziemy wracać.
Zresztą dziś przyjechały od mamy nowe - stare książki kucharskie, oj będzie się działo!!!To była prawdziwa marchwiowa walka i pomyśleć, że w pewnym domu KASIA stała tak bezczynnie... ehhhh





Musze spróbować! :D Ciasto marchewkowe już mam opanowane... :P
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
Pola Zas