2011-12-21

Warsztatowa gorączka

Co to był za dzień. 
Sobota w przyspieszonym tempie, ze zdwojoną intensywnością doznań i wrażeń, przede wszystkim kulinarnych. 
Na warsztatach stawiła się niemal dwudziestka dzieciaków, na szczęście nie więcej, bo chyba nie ogarnęłybyśmy tego żywiołu we dwie.
Jak było i co się udało zrobić, zobaczcie sami!
Ostrzegam jednak, że niektóre zdjęcia kładą na łopatki ... :)




Piernik pierwszy, czyli radosna twórczość młodych cukierników.


Piernikowe witraże z landrynek, po porostu HIT!!!


I tak sobie pierniczymy...





Ja w mące, ty w mące, Mikołaj w mące, stół w mące i krzesło w mące, wszystko w mące. 
Tylko nie podłoga. Podłoga jest w lukrze ;p


No i jest całe stado dzikich jeleni, czy tam reniferów...
Tabun cały i tyleż samo radości.


Mnie ta młoda dama rozbraja :)

 


Pragniemy serdecznie podziękować za pomoc Agnieszce oraz Oli. 
Jesteście wielkie :) 
Buziaki dla Was kochane!!!!


4 komentarze:

  1. MOje miłe Panie: szacun:) juz tu czuję ten aromat, ba smak Waszych wypieków!

    OdpowiedzUsuń
  2. pozdrawia śpioch z Okrzei:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany... Ale słodko... Na sam widok zdjęć żałuję, że mnie tam nie było...

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam ;)
    Dziękuję za dowód rzeczowy - zawiśnie na choince. Wesołych Świąt! D.

    OdpowiedzUsuń